Portal internetowy Konserwatyzm.pl jest pilnie czytywany przez polityków PiS. Niektórzy czytelnicy przewidywali, że PiS szybko dokona „obrotu” aby uniknąć publicznej kompromitacji i 2, 3 a nawet 5 rękami będzie popierać projekt, który szefowie tej partii określali mianem „radykalnego” (czyli zgodnego z nauczaniem KK).
Konserwatyzm.pl zdobył treść sms-a który Przemysław Gosiewski rozesłał do posłów PiS w sprawie in vitro
"Uprzejmie informuję, że Pani Poseł T. Wargocka w pok. 128 zbiera podpisy pod projektem ustawy in vitro /zakazującym całkowicie tej metody, bez prawa adopcji/. Wyrażam zgodę na podpisywanie projektu. P. Gosiewski".
Komentarz:
Dobrze ponad rok temu Jarosław Gowin oznajmił, że składa projekt ustawy ws. in vtro, który jest propozycją kompromisową. Co prawda nie powiedział z kim ten kompromis zawierał, ale skoro lewica miała w tym czasie już swój projekt, jego słowa chyba odnosiły się do PiS. Przypuszczenie tym bardziej realne, że ze strony partii Jarosława Kaczyńskiego nie padł żaden protest: zaraz, zaraz, my się z panem nie umawialiśmy i mamy na ten temat inny pogląd. Zaistniało niebezpieczeństwo, że w tej sytuacji w debacie na ten temat w ogóle nie będzie reprezentowany pogląd oparty o prawo naturalne i nauczanie Kościoła. To właśnie było motywacją dla stworzenia projektu obywatelskiego - Contra in Vitro. Gdy to już nastąpiło PiS nagle przypomniało sobie, że mają swój pomysł na ustawę: co prawda niezgodną z nauczaniem Kościoła, ale w punkcie najtrudniejszym do wyjaśnienia i powodującym dużo zamieszania w szeregach katolickich. Podczas pierwszego czytania projektu obywatelskiego PiS udzieliło poparcia projektowi Contra in Vitro, ale dopiero wtedy gdy okazało się, że władze klubu PO naciskają swych posłów by głosowali za jego odrzuceniem. Gdy chwilę potem projekt wracał jako poselski, mimo tego że chwilę wcześniej wręcz zachęcano do głosowania za nim, teraz posłowie otrzymali kategoryczny zakaz składania pod nim podpisów. Jak by tego wszystkiego było mało, teraz PiS obok złożonego już projektu B. Piechy kreuje następny, tym razem zawierający ponoć zapisy takie, pod którymi przed chwilą ten sam Przemysław Gosiewski absolutnie zabraniał się podpisywać.
Miara degrengolady w PiS osiągnęła poziom taki, że za chwilę same władze klubu nie będą już wiedziały, jakie właściwie poglądy w sprawach faktycznie ważnych reprezentuje ich ugrupowanie. Jadwiga Staniszkis słusznie zauważyła, że w Polsce będzie się toczyć polityka bez władzy, zaś w Brukseli władza bez polityki. Widać to jak na dłoni. PiS z PO wiodą najbardziej intensywny "polityczny" spór co do każdej bzdury, zaś kwestie naprawdę istotne są całkowicie poza zasięgiem ich percepcji intelektualnej i stają się przedmiotem zainteresowań jedynie wówczas, gdy mogą być użyte właśnie w tej beztreściowej grze. Dlatego to w tej samej sprawie w krótkim czasie można zajmować da sprzeczne stanowiska i posłów ani innych członków takiego ugrupowania nic a nic to nie dziwi
Źródło" www.konserwatyzm.pl

